Hejka tu Lunia mam zamiar założyć drugiego bloga moją własną historię Więźnia labiryntu.Napisać w komach kto zna, a teraz rozdział:-)
Obudziłem się o 4:30.Nie mogłem zasnąć,ponieważ dziś jadę do Hogwartu.Leżałem do piątej a następnie wypakowałem wszystko z mojego szkolnego kufra i spakowałem od nową.Gdy skończyłem była 6:00.Poszedłem do kuchni nalałem sobie soku i wróciłem do pokoju.Nie mogłem się doczekać pierwszego dnia szkoły.Z nudów zacząłem czytać po raz 3 ,,Historię Hogwartu".Mama obudziła się o siódmej wtedy się ubrałem i zeszłem na śniadanie.Mama siedziała przy stole i czytała jakiś list.Po chwili mama rozpłakała się ją podbiegłem do niej i zacząłem czytać list.Gdy doszłem do połowy listu z moich oczu równierz zaczęły cieknąć łzy.Treść listu brzmiała:
Droga pani Lupin.
Jak pani wie pani mąż wyruszył na misję odnalezienia 2 wampirów.Niestety tym razem nie udało mu się wyjść z tego bez uszczerbku.Obecnie leży w szpitalu św.Munga w stanie krytycznym.
z wyrazami szacunku
Sam Denicaesel
Minister Magii
-Jeśli jesteś spakowany to możemy teraz jechać na chwile do Taty a potem odwioze cie na dworzec.-powiedziała wciąż łkając mama.
-No jasne!Jedźmy już!-Odpowiadam i biegnę po kufer.Gdy schodzę z bagażem mama jest już w przedpokoju.Ubieram szybko buty i kurtkę biegnę do auta.Pakuję kufer do bagażnika i wsiadam do auta gdzie czeka na mnie mama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz