poniedziałek, 15 lutego 2016

O tym, jak zostałem wilkołakiem.

Witajcie ponownie! Życzę miłego czytania ♥

 Lunatyczka



Cześć! Mam osiem lat i mam na imię Remus Lupin. Za trzy lata mógłbym iść do Hogwartu, jednak to raczej niemożliwe.
Ponieważ jestem wilkołakiem. A stałem się nim w taki sposób. Posłuchajcie, o to historia...
Pewnego letniego wieczora gdy miałem 5 lat spacerowałem z moim tatą Johnem po lesie niedaleko naszego domu.(Była pełnia)Spacerowaliśmy około godziny.
-Tato powawmy się w berka opowiedział em do taty i nie czekając na jego odpowiedź ruszyłem przed siebie ze śmiechem.Tata ruszył za mną wyraźnie zaniepokojony.Tata pracował w ministerstwie magii w departamencie kontroli nad magicznymi stworzeniami(przyp. autora chyba tak to się nazywało napiszcie w komach)
I wyczuwał coś.
-Remi wracamy do domu!-krzyknął mój tatuś ale ja go nie słyszałem.Byłem dobry kilometr przed nim kiedy wyskoczył na mnie wilkołak.Od razu rozpoznałem potwora ponieważ bardzo lubiłem czytać o wilkołakach.Zwierzę wbiło zęby w moją prawą rękę.Poczułem w tym miejscu straszny ból.Straciłem przytomność.Obudziłem się w szpitalu św Munga.Mama siedziała obok mojego łóżka.Gdy tylko otwarłem oczy,mama zaczeła mnie całować i -Mama przestań-powiedziałem.
Do sali weszła uzdrowicielka.
Podeszła do mnie i do mojej mamy.
-Pani syn jest likantropem-powiedziala uzdrowicielka o imieniu Kairo.-Ale po za tym nic mu nie jest.Może go pani zabrać do domu.Tu ma pani instrukcje zabezpieczania pomieszczenia na pełnię.-Powiedziała i podała mamie jakąś kopertę.

4 komentarze: